poniedziałek, 22 lutego 2016

Na rozdrożu

- Gdzie idziesz naga? - Po płaszcz z gwiaździstych zamieci.
- Sama? - Na wietrze gniją ostatnich zwłok strzępy.
- Skąd? - W bagnach śmierci kwiat pachnie, tańczy i świeci.
- Głodnaś? - Wnętrzności wyżarły pożądań sępy.

- Uciekasz? - Gna mnie z przepaści wzrok zimny, tępy.
- Idziesz bez żalu? - Nie płaczą matki twe dzieci.
- Wrócisz? Księżycem w tej duszy senne ostępy
I błyskawicą wszechgrozy, gdy pierś twą prześwieci.

- Stań na chwilę. - Pali me stopy jesienne ściernisko.
- Wezmę cię w ręce. - Oczy twe syczą jak żmija.
- Pięknaś! - Pięknem jest wszystko gnijące - gdy mija.

- Wejdź w dom swój dawny. Rozpalę smolne ognisko.
- Dymi twój ogień - I wilczym jękom za blisko.
- Tyś nasza! - Niegdyś. Dziś wolna, sama, niczyja.

Piotr Odmieniec Włast (Maria Komornicka)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz