poniedziałek, 8 lutego 2016

Moje małe śmierci

Pierwsza:
The National, High Violet
Zostałam rozłożona na części pierwsze.

Druga:
Muzyka z Kruka 
Od początku do końca, zawsze blisko, na wyciągnięcie słuchawek.

Trzecia:
Fismoll, At Glade 
Bez słów, są niepotrzebne .

Czwarta
Rod Stewart, Sailling / Every beat od my heart
Skojarzenia: podróż, morze, deszcz, łódź, stare walizki, tęsknota za domem. Sen.

Piąta:
Lao Che,  Powstanie Warszawskie
St.

Szósta:
George Michael, Older
Czarno / białe zdjęcia, specyficzni ludzie, dziwne miejsca. Wrocław.

Siódma:
K.D. Lang, Constant craving / Calling all angels (Jane Sibbery) 
Przy pierwszej: chęć ucieczki. Przy drugiej: cisza i spokój.

Ośma:
Billy Holiday, Autumn in NY
Nigdy nie napisana książka.

Dziewiąta:
Cat Power, Metal heart 
Zagubienie.

Dziesiąta:
The Cranberries, Linger / Ode to my family / When you're gone 
Wrocław z rana, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że go opuszczę. 

Jedenasta:
Lamb, Gabriel
Wrocław. Długie spacery. Osobowice. Tramwaje.

Dwunasta:
Stone Temple Pilots, Kitchenwere and candybars
Wrocław. Długie spacery. Osobowice. Tramwaje.

Trzynasta:
Goo Goo Dolls, Iris
D.

Czternasta:
The National, Vanderlyle crybaby geeks 
St. I pustka.

Piętnasta:
For Love Not Lisa, Slip slide melting
Sny na jawie.

Szesnasta:
Marillion, Lavender
Kołysanka.

Siedemnasta:
Amanda Palmer, Astronaut
Otwarcie oczu po bardzo długim śnie.

Osiemnasta:
Berk & The Virtual Band, Wonderwall 
Wrocław, ale ten z dzisiejszego czasu. Poszukiwanie nowości w muzyce. Beate.

Dziewiętnasta:
Florence and the Machine, Cosmic Love 
Energia!

Lista została stworzona kilka lat temu. I nic się nie zmieniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz