Zawsze podobało mi się podróżowanie bez ustalonego kierunku. Specery bez celu. Przed siebie, czasami w bok. Nie było tego dużo, ale zawsze sprawiało to przyjemność. I może właśnie dlatego sięgnęłam po książkę Johna Steinbecka Podróże z Charleyem. W poszukiwaniu Ameryki. Ponieważ jeśli nie można samemu ruszyć w drogę to można o tym czytać.
Autor kupił kampera, przygotował się do długiej podróży, porobił wstępne plany i zabierając psa pojechał. Planem było poznanie Ameryki, o której pisał i którą chciał odkryć jeszcze raz (ponoć, ponieważ usłyszałam, że książka jest w większej części wymyślona niż oparta na prawdziwych podróżach twórcy)
Nie chcę dużo pisać o przedstawionych historiach ponieważ nie wysnułam po nich żadnych większych wniosków, ani nie zostałam przez nie specjalnie oczarowana. Mogę napisać, że bardzo podobał mi się język książki i styl pisarza.
Chciałabym natomiast napisać o wodzirejkach czyli historii, która wydarzyła się kiedy John Steinbeck był w Nowym Orleanie. Był to czas kiedy Afroamerykanie zostali włączeni do społeczności amerykańskiej, gdzie powoli przestała obowiązywać segregacja rasowa. W mieście była szkoła do której przyszło pierwsze czarnoskóre dziecko. Jaka była reakcja społeczeństwa?
Chciałabym natomiast napisać o wodzirejkach czyli historii, która wydarzyła się kiedy John Steinbeck był w Nowym Orleanie. Był to czas kiedy Afroamerykanie zostali włączeni do społeczności amerykańskiej, gdzie powoli przestała obowiązywać segregacja rasowa. W mieście była szkoła do której przyszło pierwsze czarnoskóre dziecko. Jaka była reakcja społeczeństwa?
Przed szkołą stały wodzirejki. Kobiety, które opluwały małą dziewczynkę najgorszymi inwektywami. I właśnie z tego powodu kobiety te stały się sławne, tak sławne, że ludzie przychodzili oglądać ich występy. Pisano o nich w gazetach i rozmawiano o nich. Autor opisuje, że kiedy dotarł na miejsce jedna z wrzeszczących kobiet szła przez tłum mając w ręku wycięte artykuły na ich temat. Stały się one znane na cały kraj. Stała się znana ich nienawiść, agresja, złość, a to tylko przysparzało im popularności.
Mówi wam to coś?
Muszę przyznać, że ten jeden fragment zrobił na mnie ogromne wrażenie ponieważ w świecie od tego czasu nic się zmieniło. Jedni ludzie dalej opluwają drugich za ich inność, odwagę życia, wyznanie, kolor skóry, orientację seksualną. Za wszystko, co nie zgadza się z ich poglądami zamkniętymi w ciasnocie umysłowej. Przeraża mnie to. Zastanawiam się o czym myślała ta dziewczynka? Jak rodzice tłumaczyli jej to, co się wokół niej dzieje? Na jaką kobietę wyrosła i czy to doświadczenie bardzo odbiło się na jej życiu? W jaki sposób? Czy ta nienawiść, którą odczuła ze strony białych zamieniła się w nienawiść przeciwko nim?
Dla tego jednego fragementu warto sięgnąć po ten tytuł.
***
John Steinbeck, Podróże z Charleyem. W poszukiwaniu Ameryki
Tytuł oryginału: Travels with Charley
Na język polski tłumaczył Bronisław Zieliński
Lektor: Maciej Kowalik
Wydawnictwo Prószyński i S-ka,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz