czwartek, 27 kwietnia 2017

Myśli rozproszone

Książka tradycyjna. Papier, okładka, zapach fabry drukarskiej, czasami ilustracje. Zagięte rogi. Podkreślone ołówkiem zdania. Notatki na marginesach. W zeszłym roku niewiele przeczytałam książek, które mogłam trzymać w rękach i cieszyć się zwykłym przewracaniem stron. W tym roku, a jest już prawie maj to były całe dwa woluminy. Ważne podwójnie ponieważ dostałam je od moich dilerek. Przywiezione z Polski, pochowane w płaszczach, upchnięte w walizkach. Dilerki wiedzą, czego potrzeba mi do życia.

...

W Rey pada śnieg. Przez chwilę świeciło słońce, ale była to chwila krótka, jak mgnienie. Lampki, które kilka dni temu zamontowałam przy oknie rozpraszają szarość pokoju. Pachnie trzecią kawą z karmelowym likierem i mokrym psem. Brakuje mi Franka. Brakuje Wincenta. Bez kota domy są puste, mieszkania zimne. 

...

Mitologia nordycka Neila Gaimana za mną. Nie zgorsze to opowiastki. Dobrze się bawiłam czytając o bogach Asgardu. Jednak w głowie miałam myśl, że to przebiegłe istoty, które nie lubią mądrzejszych i sprytniejszych od siebie. Jak człowiek. Trochę to wszystkie jednak za krótkie było. Niedosyt czuję. I tak dochodzę do wniosku, że wreszcie do Amerykańskich bogów trzeba wrócić.

...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz