sobota, 1 kwietnia 2017

Ganbare!

Kiedy woda zabierze ci wszystko, co kochasz, co jest dla ciebie ważne. 
Kiedy nie masz dużego wyboru i musisz żyć. Bo ci, których kochasz ocaleli. 
Nie wszyscy jednak mają siły. Nie wszyscy chcą. 
Życie w miejscu po katastrofie. Życie, którego nie zrozumie ten, który nie widział i nie przeżył. 
Bo przecież trzeba walczyć, iść do przodu, żyć. Życie samo w sobie jest przecież bardzo bardzo ważne i żaden żywioł, żadna tragedia nie powinna rościć sobie praw do zdominowania go. 

Piszę chaotycznie i być może niewyraźnie, ale książka Katarzyny Boni bardzo mnie poruszyła. I ciężko pisać mi o emocjach, które się pojawiły. Piękny język autorki, bardzo cichy i spokojny opowiada o dramacie, które spadło i roztrzaskało część japońskiego społeczeństwa. Tsunami nie tylko zniszczyło miasteczka, ale naraziło kraj kwitnącej wiśni na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Z atomem nie ma zabawy, chociaż chyba nie każdy to rozumie.

Świat cały czas pulsuje. Pod skórą ziemi panuje wieczna zmiana. Na jej powierzchni nie ma chwili w której istniałaby cisza i spokój. Są miejsca niebiezpieczne, które zawsze są zagrożeniem dla człowieka. A człowiek wraca do nich, trochę jak ćma do światła. Ponieważ tam jest schowana tradycja i wspomnienia. 

Katarzyna Boni, Ganbare! Warsztaty umierania
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2016

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz