Jacek Ostrowski popełnił książkę, a wydawnictwo Prozami pozwoliło jej się ukazać. Posiadłość w Portovenere należy do serii Mroczne tajemnice i właśnie w tym temacie utrzymana jest stylistyka powieści.
Wszystko fajnie. Naprawdę. Przyjemna lektura, gdzie czas spokojnie sobie leci. Poruszony temat sumienia i zemsty jest ciekawie przedstawiony. Jestem wdzięczna autorowi za brak rozwinięcia naiwnej historii pewnego zauroczenia. Przyszła mi taka myśl do głowy, że miłoby było spędzić sobie czas w Portovenere, poleżeć na plaży, popatrzeć w morze, wygrzać się na słońcu. Pić wino i poznawać historie mieszkańców włoskiego miasteczka. Podobała mi się ta opowieść.
Ale pytam się: gdzie był edytor i korektor? We wszystkich książkach ważne jest to, aby nie było błędów, wpływa to na odbiór tekstu. Czemu główna bohaterka jest taka głupia? Już dawno nie czytałam powieści, gdzie ktoś mnie tak strasznie irytował w każdym momencie pojawienia się. Gdzie jest groza? Jeżeli seria nazywa się Mroczne tajemnice to chyba powinnam dostać chociażby trochę ciarek na plecach. Dlaczego dialogi są takie ... sztuczne? Miałam wrażenie, że są pisane bardzo na siłę.
Czegoś tu brakowało i coś poszło nie w tą stronę, co trzeba. I szkoda, że tak się stało. Ta historia zawiera w sobie potencjał na ciekwasze jej przedstawienie. Porusza temat o którym na co dzień się nie myśli, który dotyczy każdego człowieka. I konsekwencji dokonanego wyboru.
Jacek Ostrowski, Posiadłość w Portovenere
Wydawnictwo: Prozami, 2012
Seria: Mroczne tajemnice
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz